Co dalej z Legią? 0:4 w Poznaniu i pytania bez odpowiedzi


Legia po bolesnej porażce w Poznaniu wciąż szuka stabilizacji, a projekt Marka Papszuna wymaga czasu i zmian na wielu poziomach

28 kwietnia 2026 Co dalej z Legią? 0:4 w Poznaniu i pytania bez odpowiedzi
Dariusz Skorupiński

Legia Warszawa dostała w Poznaniu bolesną lekcję futbolu, przegrywając z Lechem aż 0:4. Po kilku tygodniach solidnych wyników zespół znów wraca do punktu wyjścia, a stare problemy zaczynają wychodzić na powierzchnię. Marek Papszun, mimo obiecującej rundy, nadal nie może liczyć na spokojną pracę, a presja walki o utrzymanie tylko rośnie. Co musi zrobić Legia, by projekt trenera przetrwał tę porażkę i mógł się dalej rozwijać?


Udostępnij na Udostępnij na

Legia zdemolowana w Poznaniu

Niedzielne spotkanie Lecha Poznań z Legią Warszawa było pokazem siły drużyny Nielsa Frederiksena. Wynik 4:0 i tak można uznać za najniższy wymiar kary, bo piłkarze „Kolejorza” spokojnie mogli strzelić więcej goli. Legia od samego początku była jedynie tłem dla rywali, a szybko zdobyta bramka Gholizadeha jeszcze bardziej podcięła skrzydła gościom. Prawdziwym gwoździem do trumny okazała się być jednak kontrowersyjna czerwona kartka dla Rafała Augustyniaka, która przesądziła o losach spotkania. Od tego momentu Lech grał koncert, a zawodnicy Legii mogli jedynie się temu przyglądać. Trzy gole w jedenaście minut sprawiły, że już pierwsza połowa wyłoniła zwycięzcę tego meczu.

Druga połowa była już zdecydowanie spokojniejsza. Lech miał pełną kontrolę nad wydarzeniami, ale nie grał już z taką intensywnością jak wcześniej. Legia, poza jednym rajdem Damiana Szymańskiego na początku drugiej części gry, nie stworzyła żadnego realnego zagrożenia pod bramką Bartosza Mrozka. Ten mecz był dla Legii po prostu dramatycznie słaby, a wszystko wskazuje na to, że do końca sezonu będzie walczyć o utrzymanie w lidze. Trudno jednak winić za ten stan rzeczy trenera Marka Papszuna, który i tak zdołał wyciągnąć zespół ze strefy spadkowej. Jego filozofii gry nie da się wdrożyć w kilka miesięcy, zwłaszcza przy tak ograniczonym budżecie, jakim obecnie dysponuje klub.

Już przed meczem było jasne, że o punkty w Poznaniu będzie bardzo trudno. Mimo to skala porażki może niepokoić, choć nie powinna być dużym zaskoczeniem dla szkoleniowca, który nie przepracował jeszcze pełnej rundy w Warszawie. Niezależnie od miejsca, na którym Legia zakończy sezon, Marek Papszun powinien zachować swoją posadę. Trudno oczekiwać, by ewentualny spadek cokolwiek w tej kwestii zmienił, chyba że władze klubu ponownie zdecydują się na roszady, które w przeszłości przynosiły niewielki efekt. Jeśli jednak przyjąć scenariusz, w którym trener zostaje, konieczne będą konkretne zmiany, aby odbudować Legię i nadać jej właściwy kierunek.

Co Legia musi dać Markowi Papszunowi?

Legia już od kilkunastu sezonów znajduje się w miejscu, w którym nie powinna być. Przez wiele lat była prawdziwym hegemonem naszej ligi, seryjnie zdobywając kolejne mistrzostwa. Dodatkowo regularnie występowała w europejskich pucharach, w tym nawet w Lidze Mistrzów. Od pewnego czasu w klubie panuje jednak głównie nostalgia, a obecne wyniki mogą nie zagwarantować nawet utrzymania. Wielu trenerów poległo w Warszawie i nie poradziło sobie z wyzwaniami, jakie stawiały przed nimi władze klubu. W obecnej sytuacji to jednak Legia musi dać coś Markowi Papszunowi. To wyjątkowy przypadek w naszej piłce, ponieważ jest to trener, który wyraźnie wyróżnia się na tle innych i potrzebuje odpowiednich warunków, by w pełni rozwinąć swój projekt.

Czas

Bez cienia wątpliwości to pierwszy i kluczowy element dla Marka Papszuna. Jego styl prowadzenia zespołu wymaga dużej ilości czasu, ponieważ zawarte w nim mechanizmy nie są w stanie zadziałać z dnia na dzień. Działacze Legii, zatrudniając trenera Rakowa, wiedzieli, że wchodzą w długofalowy projekt, którego celem jest odbudowa wielkiej Legii. Początki wydawały się być trudne, jednak z czasem było widać poprawę (przynajmniej pod względem wyników). Gra zespołu nie porywała, ale zaczęła przynosić punkty, co i tak stanowiło postęp względem jesieni.

Porażka 0:4 w tak ważnym spotkaniu jest bolesna dla wszystkich związanych z klubem. Trzeba jednak jasno podkreślić, że Lech i Legia znajdują się obecnie na zupełnie różnych etapach. Legia wciąż zmaga się z problemami, które musi rozwiązać, aby ponownie stać się konkurencyjna. Marek Papszun może te problemy rozwiązać na płaszczyźnie sportowej. Jego praca w Rakowie jest powszechnie znana i wielu kibiców Legii przyjęło jego zatrudnienie z optymizmem. Oczywiste jest, że sytuacji Rakowa i Legii nie da się bezpośrednio porównać, choć paradoksalnie to w Częstochowie trener miał większą swobodę działania. Już po pierwszych miesiącach w Warszawie widać jednak wyraźny krok do przodu względem tego, co działo się jeszcze jesienią. Wiele wskazuje na to, że kolejne miesiące pracy z Markiem Papszunem mogą przynieść dalszą poprawę.

Mateusz Kostrzewa / Legia Warszawa

Wolna ręka w budowie zespołu

Obecna kadra Legii wygląda słabo i w tym aspekcie muszą zajść poważne zmiany. Na dodatek pensje wielu piłkarzy są niewspółmierne do ich jakości. W ostatnich latach klub sprowadzał zawodników, którzy nie spełniali pokładanych w nich oczekiwań. Taki stan rzeczy doprowadził do powstania zespołu, który również nie dostarcza oczekiwanych wyników. Marek Papszun, przychodząc do Legii, wiedział, że w tym obszarze będzie miał dużą swobodę działania. Część zawodników zdołał już odbudować, czego przykładem jest Patryk Kun. Dziś pełni on rolę ważnego ogniwa zespołu i regularnie występuje w pierwszej jedenastce. Inni również zanotowali lekki wzrost formy, jak choćby Rajović czy Piątkowski. Nie zmienia to jednak faktu, że dyspozycja wielu piłkarzy wciąż pozostawia wiele do życzenia i nie przystaje do poziomu klubu, w którym występują.

Pierwszym głośnym odejściem ma być Bartosz Kapustka, z którym Legia najprawdopodobniej nie przedłuży kontraktu. Taka decyzja może dziwić, bo jeszcze niedawno pełnił funkcję kapitana zespołu. Jednak trener Papszun nie widzi dla niego miejsca w swoim zespole. Jego forma również od dłuższego czasu nie przekonuje, dlatego taki ruch może być próbą wywołania wstrząsu, który w Warszawie wydaje się być potrzebny. Odejście Kapustki z pewnością nie będzie jedyne i wiele wskazuje na to, że klub czekają kolejne zmiany kadrowe. W przyszłym sezonie możemy zobaczyć już zupełnie inną Legię. Drużynę, która będzie pierwszym pełnoprawnym projektem Marka Papszuna. Nie będzie to jeszcze zespół kompletny, raczej coś w rodzaju prototypu. Ale można się spodziewać, że klub zacznie skutecznie oczyszczać kadrę z przepłaconych zawodników.

Zmiany organizacyjne w pionie sportowym

Legia Warszawa zbyt często zmienia swoją wizję tego, w jakim kierunku chce podążać. Widać to również w doborze trenerów, który sprawia wrażenie przypadkowego i bardziej przypomina sięganie po nazwiska medialne niż realizację spójnej strategii. Dodatkowo w klubie funkcjonują obecnie osoby, które próbują budować zespół według własnych koncepcji, nie zawsze ze sobą współpracując. Fredi Bobić i Michał Żewłakow nie tworzą spójnego duetu, a letnie transfery w dużej mierze nie spełniły oczekiwań. Zimą było pod tym względem lepiej, jednak nie zmienia to faktu, że w klubie wciąż jest zbyt wiele osób mających wpływ na kształt pierwszej drużyny.

Legia potrzebuje stabilizacji także na poziomie zarządzania sportowego. Trudno budować silny zespół, gdy wewnątrz klubu brakuje porozumienia w kwestii transferów. Przykładem może być zimowy transfer Rafała Adamskiego. Zawodnik, który według wcześniejszych informacji miał nie trafić do klubu, a ostatecznie został sprowadzony niemal z dnia na dzień. Taki sposób zarządzania bardziej przybliża Legię do chaosu niż do poziomu poważnego klubu sportowego. Wraz z końcem sezonu konieczne będzie jasne określenie struktury pionu sportowego i wskazanie osoby odpowiedzialnej za jego funkcjonowanie. Bez tego Legia pozostanie w miejscu, a niewykluczone, że sytuacja jeszcze się pogorszy i nawet Marek Papszun nie będzie w stanie tego zmienić.

Jaką przyszłość czeka Legię?

Legia w obecnym kształcie jest wizerunkową porażką, która wymaga głębokich zmian. Mecz z Lechem Poznań był jedynie przypomnieniem problemów, z którymi klub nadal się mierzy. Jednocześnie warto zauważyć, że Legia zaczyna powoli wychodzić na prostą i widać, że w samej grze coś wreszcie ruszyło do przodu. Marek Papszun, przejmując zespół, raczej miał świadomość, że walka o puchary nie będzie realnym celem. Co więcej, obecny sezon nie ułatwia nawet spokojnej walki o utrzymanie, które jeszcze niedawno wydawało się bardziej osiągalne.

Zaufanie wobec trenera wciąż istnieje, jednak problem polega na tym, że klub w wielu aspektach nadal odstaje od standardów, które były widoczne w Rakowie. Pomijając rolę Michała Świerczewskiego, Raków pozostaje znacznie bardziej uporządkowanym i stabilnym projektem niż obecna Legia. Marek Papszun nie zbuduje silnego zespołu, jeśli nie zmieni się sama organizacja klubu. Na ten moment projekt zmierza w dobrym kierunku, mimo bolesnej porażki w ostatnim meczu wyjazdowym. Jednak w dłuższej perspektywie trener i jego sztab mogą dojść do momentu, w którym konieczne będą zdecydowane działania. Zmiany nie mogą dotyczyć wyłącznie zawodników. Kluczowe jest również to, kto ich sprowadza. Jeśli w Warszawie powtórzy się okienko transferowe na poziomie ostatniego lata to Legia w przyszłym sezonie może mieć ogromne problemy. Zarówno w Ekstraklasie, jak i w walce o jakiekolwiek cele sportowe.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze